Uwielbiam wolność, jaką daje mi pisanie. Życie w zgodzie ze swoimi wartościami jest niesamowicie uwalniające.
" Kiedy snujemy swoje historie, unikamy uwięzienia w charakterze postaci w narracji innych ludzi"  - Brene Brown 
 Każda chwila, którą spędzasz starając się wpasować w zarys osoby, jaką ktoś inny chce, żebyś była, jest stracona. Mogłabyś tę chwilę przeznaczyć a poznawanie siebie, wypełnianie swoich zadań, odpoczynek. Jest tyle lepszych zajęć poza staraniem się być kimś, kim nie jesteś.

Co to znaczy dla mnie? 


Same dobre rzeczy. Staram się wsłuchiwać w swoje ciało i umysł i dostrzegać te momenty, kiedy czuję się tak bardzo sobą. Pisałam już kiedyś o tym.

To ten moment kiedy mam na sobie ulubioną lnianą sukienkę i żakiet, włosy zaplecione w koronę i rozmawiam z rodziną pacjentki, mówiąc o tym, jaki mam plan leczenia.

Albo kiedy przebieram się w błękitne scrubsy, zakładam okulary i wchodzę na oddział intensywnej terapii noworodka, myję ręce aż po łokcie i zaczynam sprawdzać wszystkie parametry na respiratorze, patrzeć na wyniki badań i wiem, co powinnam zrobić dalej.

Ten moment, kiedy moja córeczka drepcze do mnie do salonu z rana i mówi : mamo zrobisz ze mnie naleśnik z kocem? I wtula się w moją szyję a ja wącham jej główkę i chowam nos w miękkim policzku.

Spacer z moim mężem za rękę po Edynburgu w czasie jego lunchu na kawę i rozmowy o wszystkim i o niczym, o planach na życie a za chwilę o Grze o Tron i o spekulacjach na kolejny odcinek (zaczęliśmy 8 sezon, zero spoilerów proszę!).

Z powodu choroby nie uda mi się dojść do moich celów zawodowych tak szybko, jakbym chciała, ale już wiem, że to nie jest sprint, tylko maraton. A ja coraz lepiej biegam na długie dystanse.

Choroba pokazała mi bardzo dokładnie, w jaki sposób muszę o siebie dbać, żeby być tą osobą, którą chcę być. Filary mojego zdrowia to sen, pełnowartościowa dieta, codzienny ruch i dbanie o relacje z innymi. Do tego dochodzą jeszcze relaks, w moim przypadku sztuka i poczucie sensu tego, co robię, czyli praca i moje poboczne projekty.

Co dalej ze mną będzie ? 


Nie zaczynam jeszcze pracy na pediatrii. Niestety musiałam przełożyć termin na grudzień z wielu powodów. Jestem zawiedziona, ale po przejściu wszystkich etapów żałoby, już się z tym pogodziłam. Będę nadal pracowała w szpitalu, jeszcze nie wiem gdzie, zapewne tylko 2 lub 3 dni w tygodniu. 

Poza tym mam wiele planów na moje malowanie i tworzenie. W sierpniu prawdopodobnie będę miała mini-wystawę w mojej ulubionej kawiarni w Edynburgu. Mam w planach serię akwareli z moich ulubionych tylnych uliczek edynburskich, gdzie kiedyś mieszkała służba zatrudniona przez bogatych Nowego Miasta. Na drugą część roku mam w planach dużą nową kolekcję, coś zupełnie innego niż do tej pory. Zaczynam też brać udział w lokalnych marketach i eventach dla lokalnych twórców. To jest prawdziwie spełnione marzenie. Chodzę w różowych sztruksowych ogrodniczkach na pocztę i w końcu jestem artystką :)

Ostatnia rzecz którą zamierzam rozwijać to moje zainteresowanie zdrowiem psychicznym matek. Dlatego zaczęłam mój podcast Wielka Niedźwiedzica, dlatego chodzę na lokalne spotkania związane z tym tematem i dlatego planuję studia i szkolenia w tym kierunku. Marzę o tym, by prowadzić grupy dla młodych mam, pro bono, kiedy wrócimy do Polski (tak, prawdopodobnie wracamy niedługo). A kiedy skończę szkolenie w kierunku zostania terapeutą, będę oferować terapię 1:1, coś w rodzaju "debriefu z porodu i macierzyństwa". Pracuję jeszcze nad dokładnym planem tego, jak chcę to prowadzić, ale wiem, że jest duża potrzeba na otoczenie młodych matek opieką i troską i widzę w tym rolę dla siebie.

A co u Was słychać? Jakie macie plany, co się dzieje w Waszym życiu w tym momencie? Co myślicie o moim pomyśle na terapię dla nowych matek?

Gdy nie godzimy się z tym, że będziemy popełniać błędy, wtedy nie ma mowy o nauce, kreatywności i innowacyjności. - Brene Brown
 Kubek "I am enough"