2 rano 

Dopiero dwie godziny temu poszłam
spać. Psycholog zabrania mi spać w ciągu dnia i każe czekać do północy. 

A ja słucham. 

Kropię olejek lawendowy na poduszkę i śnię koszmarami o wolno jadących samochodach, operacjach na mnie bez znieczulenia, nagości wśród znajomych, zabijaniu dzieci, nieudanym zamykaniu drzwi, przez które chce wedrzeć się morderca do mojego domu. 

Sprawdzam drzwi, a one są już lekko uchylone. Zamek nie działa. Próbuje je domknąć i czuję opór z drugiej strony bo on już tu jest. 


Przysypiam. 

2.16 


Budzę się znów. Drzwi są nadal niedomknięte. Zamykam oczy i widzę te same drzwi. 

Idę do salonu. Nastawiam czajnik wody. 
What did I get for Christmas video. Ktoś pokazuje torebkę Chanel. W wideo unboxing nie może stać się nic złego dlatego je oglądam. 

3.11 


Piję herbatę miętową bez cukru, na wypadek gdybym zasnęła jeszcze do rana. 

Ruszam niespokojnie stopami, nie mogę przestać. Choinka świeci. 

Coś jest nie tak, mówi mój mózg. Ale nie wiem co. Coś. Napewno. Nie chcę o tym myśleć. Ale coś jest bardzo nie tak. 

Stephen Fry usypia mnie spokojnym głosem. Harry I Hermiona idą do domku Hagrida. Idę z nimi. Lecę, widzę Hogwart z wysokości drzew. Nagle robię skok i lecę i nie mogę się zatrzymać i jestem wężem i to ja zabijam tatę Weasley. 

Od zawsze byłam śmierciożercą. Nie wiedziałaś o tym? Nawet jeśli robisz coś, co wydaje ci się dobre, może się okazać, że to było złe. Nigdy nie wiesz, co jest dobre a co złe. 

Jeśli myślisz, że jesteś dobra to znaczy, że jesteś jeszcze bardzo daleko od światła, które ujawni całe twoje zło. 

5.25 


Operacje dermatologiczne na youtubie. Dr Pimple Popper. 

Nic złego się nie może stać. Lipomy, wągry, milia. Teraz operacja abdominoplasty - tummy tuck. O, a w Ameryce zakładaja dwudrożne dreny, które dostarczaja lidocainę pod skórę, żeby aż tak nie bolało. Mój ulubiony moment to kiedy szukają pępka i robią dziurkę w skórze, żeby go wyjąć na powierzchnię. 

Nic złego się nie stało. Dwie godziny do rana. 

6:03 


Stephen czyta o jajku smoka, które Hagrid dostał w karczmie. 

Nie mam więcej kredytów na Audible. Czego będę słuchać potem? 

Ciekawe czy dostanę pensję na koniec miesiąca. Niedługo przestaną mi wypłacać chorobowe. Gdzie się wyprowadzimy. 

Co mogę sprzedać? Może mogę pracować w kawiarni? Ale przedszkole kosztuje drożej niż godzina pracy w kawiarni? Trzeba było wziąć ubezpieczenie na zarobki kiedy byłam jeszcze zdrowa. Ale nie mogę cofnąć czasu. Może to wszystko i tak nie ma sensu, bo idzie ocieplenie klimatyczne i będzie masowa migracja ludzi. Ludzie będą umierać na ulicach z braku wody pitnej i chorób zakaźnych. Już umierają, tylko póki co nie ma mojej ulicy, więc to nie jest mój problem. To powinien być mój problem, tylko co mam z tym zrobić. A dziś piłam kawę na wynos. I to ze Starbucksa. 

Starbucks nawet nie płaci podatków i pewnie dokłada się do uprawy oleju z palm. A ja jeszcze wzięłam plastikową łyżeczkę. Trzeba się wyprowadzić na północną półkulę, póki jest tam jeszcze ziemia do kupienia. Założyć własne baterie słoneczne i oszczędzać energię. Może zainteresować się odsalaniem wody? 

Tylko skąd wziąć na to pieniądze, praca w kawiarni przecież nie opłaci nawet przedszkola dla Marysi. 

Po co ja piłam tą kawę w Starbucksie? 

7:15 


Tak kochanie, chodź przytul się do mamy. Co zjesz na śniadanie? Jogurt? Ok. Jak dziś spałaś? Dobrze? To się cieszę. 

9:20 

Miłego dnia kochanie, mama Cię odbierze po południu. Kocham Cię. 

9:23


I co teraz? 
9 godzin do wypełnienia myślami. 
2 godziny do położenia Mani spać. 
4 godziny do mojego czasu na spanie. 
2 godziny do przebudzenia się po pierwszej dozie koszmarów i przeniesienia na sofę w salonie. 
5 godzin do poranka, aby zacząć na nowo. 

Czy to wszystko przez to, że wypiłam tę kawę w Starbucksie? 


Pozostałe wpisy w serii o depresji i atakach paniki: