Spaniel Nellie przytulała nas wszystkie przez cały weekend. Myślę, że taki pies by mi bardzo pomógł w leczeniu depresji. Codzienne spacery, spędzanie czasu z takim optymistycznym psem - nie dziwię się wcale, że w psychiatrycznym szpitalu pracują takie psy jako terapeuci.

Ile trzeba czekać, żeby znaleźć wolny weekend dla trzech pracujących lekarek i jednej studentki medycyny?
Okazuje się, że 5 miesięcy.

Nasz znajomy chciał zorganizować swojej żonie (a mojej przyjaciółce) wyjazd z koleżankami na weekend połączony z ćwiczeniem jogi. Udało mu się dokonać niemożliwego czyli znaleźć jeden weekend w roku, kiedy wszystkie byłyśmy wolne. I tak w grudniu świętowałyśmy czas razem między szkockimi pagórkami, ćwicząc jogę z nauczycielką, którą poznałyśmy dopiero na miejscu, a która przyjęła nas w swoim domu, jak najlepszych przyjaciół. 

W sobotę koło południa wyjechałyśmy do Perthshire. Zanim dojechałyśmy zaczął sypać zamarzający śnieg i pola pokryły się białą kołderką. Z angielskimi kolędami w uszach (Classic FM) i z prędkością 10 mil na godzinę szczęśliwie dojechałyśmy na miejsce, gdzie czekała nas nasza nauczycielka Anna i pierwsza sesja jogi na jej poddaszu z widokiem na jezioro i odbijający się w nim księżyc.  

Perthshire to rejon położony na północny zachód od Edynburga. Charakteryzuje się urokliwymi pagórkami, pięknymi domami zamożnych farmerów i tym, że większość głosuje tam na konserwatystów. Spędziłyśmy tam urocze 24 godziny razem, w tym około 6h ćwiczeń jogi, siedzenia przy kominku ze spanielem na kolanach, popijając gorący sok jabłkowy.

Po raz pierwszy wyjechałam z moimi koleżankami lekarkami i mogłyśmy cały czas rozmawiać o medycynie, bez przepraszania znajomych i naszych partnerów, że jesteśmy monotematyczne. 

Medycyna ma to do siebie, że pochłania część naszych osobowości, możemy o niej rozmawiać godzinami. O przypadkach pacjentów, o niedorzecznych zachowaniach naszych kolegów i koleżanek, o śmiesznych zdarzeniach na sali operacyjnej, o najgorszych i najlepszych momentach naszego życia, które przeżyłyśmy w pracy. 

Nigdzie nie było mi łatwiej znaleźć przyjaciół i bratnich dusz, jak wśród koleżanek z pracy. Przez to, że przez pierwsze dwa lata po studiach zmieniałam pracę co 4 miesiące, miałam okazję pracować z dużą ilością ludzi. Zaczynaliśmy pracę jako świeżaki po studiach i z każdym rokiem praktyki nabieramy pewności siebie, zaczynamy być coraz bardziej samodzielne, widzimy jak wzrastamy jako lekarki, ale też ludzie. 

Pogłębiamy nasze przyjaźnie, bo łączy nas doświadczenie śmierci i cierpienia. Jako lekarze wiemy, że życie nie polega na unikaniu cierpienia, tylko na nieustannym pytaniu samych siebie : "co jest dla mnie ważne?". 

W tak młodym wieku jesteśmy świadkami historii ludzi, których dopiero co poznajemy, jesteśmy z nimi w czasie narodzin,  śmierci, przekazujemy im wiadomość o pogarszającym się stanie ukochanych osób, pomagamy przenieść się do domu na ostatnie dni życia, składamy ich połamane kości, zszywamy krocza po porodach i czoła po zapitych nocach. 

Znamy zapach narodzin, wymiotów, śmierci i krwi. Wszystkie z nas widziałyśmy więcej niż byśmy chciały, ale nadal czujemy dreszczyk emocji, kiedy przekraczamy próg sali operacyjnej w scrubsach i z białymi crocksami na stopach. 

Pamiętam jeden dyżur zanim zachorowałam. Akurat myłam ręce przed nagłą operacją na bloku. Moja przyjaciółka wpadła na salę, bo dyżurowała na chirurgii plastycznej, a my musieliśmy zająć ich salę operacyjną, bo sala na położnictwie była już zajęta przez inną operację. 

Wymieniłyśmy uśmiechy i poszłyśmy dalej pracować. Pamiętam, jaka czułam się wtedy szczęśliwa, że obie miałyśmy okazję pracować w dziedzinach, które kochamy i że to była nasza praca. Nie jakiś przywilej, czy nagroda, które mogą zostać zabrane, tylko zwyczajna praca, która płaci za nasze rachunki. Zajęcie, do którego doszłyśmy naszą ciężką pracą. Nauką angielskiego, potem studiami za granicą, stażem, z przerwą na macierzyński, powrotem do pracy. Coś naszego, co zawdzięczamy tylko sobie. Coś tak zwykłego i jednocześnie coś, co łączy nas w przyjaźni i daje poczucie spełnienia i czystej radości. 

Ten weekend był pełen takiej radości. Z bycia razem i z bycia częścią czegoś większego. Naszej medycznej przyjaźni. 

Miejsce, gdzie się zatrzymałyśmy - Blackloch Yoga Retreats