Rzeczy, które zrobili moi przyjaciele i rodzina, które naprawdę pomogły mi w czasie depresji.


"Chcę pomóc, ale nie wiem jak. Nie chcę powiedzieć czegoś, co Cię urazi, więc pomyślałam, że lepiej nie będę nic mówić."
" Nie wiedziałam, jak zareagujesz, więc nic nie pisałam"— słyszę takie komentarze dość często  Instagramie.

Pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie pokazanie Wam, dokładnie z przykładami, co zrobili moi przyjaciele, koleżanki z pracy i członkowie rodziny, co naprawdę pomogło mi w mojej drodze do wyjścia z depresji. Pomoc osobie chorej fizycznie jest dużo łatwiejsza, wystarczy dotrzymać jej towarzystwa, co jest przyjemne, bo i tak lubimy spędzać czas z naszymi przyjaciółmi.

A osoba z depresją jest jakby nieobecna w swoim ciele. “Niby tu jesteś, ale jakby kawałka Ciebie nie było” powiedziała mi moja koleżanka z pracy i nie mogła bardziej trafnie opisać mojego stanu ducha w tamtym momencie.

Nie spisuj jej na straty


Bycie obecnym i nieporzucenie osoby chorej na depresję jest niezwykle ważne. Pokazanie jej, że się liczy, że jest ważną osobą w Twoim życiu, że Ty wierzysz, że ona wyzdrowieje.

W tym momencie ja sama nie wierzę, że wyjdę z depresji, boję się, że nigdy nie wrócę do pracy, że będę kiedyś mówiła: byłam kiedyś lekarzem, ale już nie jestem. I w takim momencie potrzebuję, żeby moi przyjaciele i rodzina wierzyli za mnie, od czasu do czasu, nie natarczywie tylko delikatnie przypominali mówiąc :"hej, a pamiętasz tamten czas, kiedy byłaś szczęśliwa i wszystko było dobrze w Twoim życiu — jeszcze tak będzie. To tylko kwestia czasu.”. Lub “pamiętasz jak uwielbiałaś pracować na intensywnej terapii noworodka? Mam nadzieję, że niedługo wrócisz do swojej pracy, wierzę, że to się stanie już niedługo”.

Poniżej spisałam, co zrobili moi przyjaciele i rodzina przez ostatnie 6 miesięcy, żeby mi pomóc w mojej chorobie. Mam nadzieję, że będzie to inspiracja dla osób, które chcą pomóc swoim bliskim w leczeniu depresji. To tylko niektóre przykłady.

Koleżanka z pracy


Pewnego dnia dostałam SMS-a:
“Śpisz czy już wstałaś?”
Odpisałam, że już wstałam.
“Jestem niedaleko, wpadnę, ok?”

I wpadła z dwiema kawami na wynos i croissantami z pobliskiej kawiarni. Posiedziała ze mną, opowiedziała, co się działo na dyżurze w pracy, kto z kim i dlaczego. Powiedziała, że cieszy się,
że mnie widzi.

Koleżanka z Edynburga


  • napisała mi SMS-a z zaproszeniem do kina i dodała na końcu: “nie musisz odpowiadać, jeśli nie masz teraz siły. “ - to mi dało znać, że rozumie mój aktualny stan i daje mi znać, że gdybym miała ochotę to jest dostępna i możemy się spotkać, ale nie ma żadnego przymusu.


Koleżanka z pracy


  • zaprosiła mnie na warsztaty robienia notesów — zwyczajnie, żeby mnie wyciągnąć z domu
  • Napisała SMS-a o treści “hej, będę dziś siedziała w tej kawiarni i robiła swój admin, jakbyś miała ochotę możemy posiedzieć razem”. Znów — propozycja obecności, pobycia razem, ale bez żadnych zobowiązań.


Mój mąż


  • Był zawsze obecny
  • Chciał, żebym mówiła mu jak się czuję, nawet jeśli miewałam myśli samobójcze
  • Pracował z domu, kiedy miałam gorszy dzień, żebym nie musiała być sama
  • Starał się dbać o moje zdrowie troszcząc się np. O rodzinne wyjścia na basen, nawet jeśli nie miałam ochoty, gotując zdrowe pożywne jedzenie
  • Zajmował się naszą córką, kiedy ja nie miałam siły (od zawsze zajmował się nią co najmniej w 50%, ale ostatnio dużo dużo więcej)


Moja siostra



  • Wyciągnęła nas na spacer do lasu, kiedy nie miałam ochoty zupełnie wychodzić z domu
  • Kazała mi pisać do siebie codziennie jak się czuję i pomagała mi zaplanować dzień. Np. pisała: “pójdziesz teraz na spacer na Stockbridge, szukasz swetra w ciucholandach, potem kupisz składniki na ciasto bananowe i obejrzysz odcinek Grey’s Anatomy. “Trudno w to uwierzyć, ale bywały dni, że nie byłam w stanie zaplanować nawet takiego prostego dnia.


Rodzina


  • pomogła mi pokryć koszty terapii psychologicznej.


Koleżanka


  • przyniosła mi swój zaczyn na chleb i kilogram mąki żytniej, żebym miała nowe zajęcie.


Znajomi lekarze z pracy


  • wysłali mi kwiaty i czekoladę z życzeniami powrotu do zdrowia
  • Za każdym razem, kiedy ich widzę na ulicy (Edynburg to małe miasto, wpadam na znajomych na ulicy regularnie) mówili, że tęsknią za mną w pracy, ale byli dyskretni i nie pytali, co się ze mną dzieje, ani kiedy wracam.


Przełożeni w pracy



  • Podeszli do mojej choroby, jak do każdej innej choroby fizycznej, bez oceny czy niepotrzebnych pytań
  • Załatwili formalności, żebym mogła iść na długoterminowe zwolnienie
  • W każdej formie komunikacji byli taktowni i wspierający.


Wiele osób z internetu, których nie poznałam na żywo


  • pisali prywatne wiadomości z życzeniami powrotu do zdrowia
  • Pisali, że dziękują za wpisy o depresji utwierdzając mnie w przekonaniu, że jest potrzebne to, co robię i nie jest to internetowy ekshibicjonizm.


Mam ogromne szczęście, że mam wokół siebie tylu ludzi, którzy naprawdę wiedzą, w jaki sposób pomóc. Podsumowując, aby pomóc osobie z depresją potrzeba:

1. Potwierdzenia, że jest ważna dla Ciebie i że nie jest kulą u nogi. 


Wiele osób z depresją myśli, że świat byłby lepszy, gdyby ich na nim nie było. Że ich rodzina i przyjaciele tylko się z nią męczą i dlatego lepiej by było dla wszystkich, żeby umarli.

2. Obecności, ale bez zobowiązań. 

Spotkania tylko po to, żeby pobyć razem. Bez wymagania rozmowy czy zaangażowania w relację.

3. Wiary, że będzie lepiej. 

Depresja charakteryzuje się poczuciem beznadziei. Zadaniem rodziny i przyjaciół, lekarza i terapeuty jest przekonanie pacjenta, że będzie lepiej i w jaki sposób ta poprawa będzie wyglądać. Moja psychiatra powiedziała: będziesz miała części dnia, które będą dobre, na przykład tylko wieczory. Potem całe dnie będą dobre, następnie parę dni w tygodniu, aż złych dni będzie mniejszość i znów będziesz czuła się tak, jak ty. Dobrze było mieć taką wizję tego, jak poprawa mojej sytuacji będzie wyglądała.

4. Zaangażowania w aktywności 

Zaproszenia do kina, na warsztaty, na jesienny spacer. To wszystko jest ważne, bo im lepiej pacjentka funkcjonuje, tym lepszy będzie jej nastrój

5. Powstrzymania się od porad.

Nie mówcie osobie w depresji, żeby zapisała się do gymu, bo słyszeliście, że bieganie pomaga. Nie dawajcie złotych rad na leczenie, nie krytykujcie jej terapeuty (chyba że macie bardzo poważne powody do krytyki). Pozwólcie na ciszę w waszym byciu razem.

Depresja to nie są smutne myśli czy brak neurotransmiterów. To choroba, której etiologia leży w biologicznych, psychologicznych i socjalnych uwarunkowaniach danej osoby, więc jej leczenie też nie polega tylko na podaniu leków czy terapii psychologicznej. Nie redukuj depresji i związanego z nią cierpienia przez proponowanie prostych rozwiązań i oczywistych sposobów leczenia.

Ignorancja nie jest wymówką. Jeśli naprawdę Ci na kimś zależy, poszukaj w internecie jak mu pomóc. Właściwie to już to robisz czytając ten blog.

Podziel się poniższą grafiką na Facebooku i Pintereście. 


#depresjarozumieszpomagasz


PS. Ministerstwo Zdrowia w Polsce niedawno sfinansowało kampanię społeczną mającą na celu pomoc w profilaktyce, diagnozie i leczeniu depresji u osób, w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na depresję. Częścią kampanii jest strona internetowa, na którą warto zajrzeć :


Zdjęcie tytułowe by Kinga Cichewicz on Unsplash