Dzień przed pierwszym dniem z powrotem.


Jadą na plażę zobaczyć mewy, zasypia w autobusie i nie budzi się do powrotu do domu. To dobrze, bo morska bryza zdążyła
wysuszyć jej łzy.

Pierwszy dzień z powrotem.


- Wrócę kochanie. To tylko kilka godzin-kłamie, bo nie będzie jej co najmniej 10.

Słucha podcastu i maszeruje szybko, usta zaschnięte z nerwów, kanaliki łzowe na posterunku. Zimowe powietrze wdziera się do nosa i zakręca ślimaka w zatokach.

Nie widać po niej, że jest matką. Jest pracownicą. Jej tęsknota jest ukryta za załzawionymi oczami. A jednak kawa smakuje tak dobrze, łazienka nie jest już miejscem ucieczki a potrzebą fizjologiczną.

Żarty koleżanki są śmieszne. Rozmowa z innymi dorosłymi jest interesująca. Poczucie winy siedzi jej na ramieniu do końca dnia, ale od czasu do czasu milknie.

W nagłych wypadkach jest nadal kompetentna. Mimo bolących przepełnionych piersi, nieopróżnionych z braku czasu. Francuski warkocz upięty na karku i maskara na rzęsach, spódnica do kolan i baletki, stetoskop na szyi i uśmiech na twarzy. Biała bluzka kryje paski na brzuchu i piersiach, permanentne znaki, że z tej pracy wraca do innej.

Pierwszy rok z powrotem


Wychodzi i wraca,
pracuje i karmi,
nie śpi nocami, bo ratuje życie,
nie śpi w domu, bo podtrzymuje życie swoim ciałem
i obecnością.

Coraz częściej ma chwile na bycie sobą. Do końca tego nie lubi, bo wtedy wkrada się panika. Mózg przypomina najgorsze momenty życia, chwile kompromitacji, błędy, pokazuje projekcje najgorszych scenariuszy.

A co jeśli jesteś złym człowiekiem? Inni są zdolni do okrucieństwa, skąd wiesz, że ty nie? Bo nigdy nie zrobiłam nic złego. A skąd wiesz, że nie zrobisz? Masz okropne sny, budzisz się przerażona, co jest w stanie wymyślić Twój mózg, skąd wiesz, że pewnego dnia tego nie zrobisz? No skąd? Nie wiesz, a widzisz, a może jednak jesteś złym człowiekiem. Tylko jeszcze tego nie wiesz.

Panika sprawia, że nie jest w stanie zamówić kawy w kawiarni.
- Latte?
- Chai latte?
- Nie ma w niej kofeiny?
- Ale ja chciałam kawę.

Zaczyna za szybko oddychać, klatka piersiowa jest za mała na jej wachlujące płuca. Wybiega. Bez kawy, ale z cierpkim smakiem wstydu w ustach.

Drugi rok z powrotem


Małe ręce wokół szyi. Nie daje rady ich złączyć nad głową, są za krótkie. Nie daje rady dotknąć swojego ucha po drugiej strony do głowy, do szkolnego czasu jeszcze daleko. Płacze i błaga.
- Nie idź mamusiu, zostań, nie lubię tego. Nie lubię Cię.
- Odbiorę Cię dziś z przedszkola, a potem upieczemy gofry, co ty na to?

Kolejna tego dnia ciąża pozamaciczna, tym razem jeszcze żywa, więc jest większe ryzyko, że kobieta się wykrwawi. Wchodzimy laparoskopowo, cała zatoka Douglasa jest czerwonym jeziorem krwi. Patrzę na zegarek, już po 17, ale muszę zostać, asystować. Zostaje pomagać ratować życie. Panika na ramieniu podpowiada mi, że jedno ratuje a inne rujnuję nie dotrzymując obietnicy.

Trzeci rok z powrotem


- Mania ma golasa w brzuchu. Dwa dzidziusie golasy. Ale Mania nie ma roweru.
- O, nie masz roweru?
- Nie mam. Rowerem do szpitala, dzidziusie urodzić.
- Chcesz jechać rowerem do szpitala tak jak mama i pomoc dzidziusiom się urodzić?
- Tak! Po prostu.

Przebłysk słońca przez mózg. A może będzie ze mnie dumna. Może wie, że trzymam ją w moim sercu w każdej minucie mojego dnia. Nie liczy się tylko ten czas, który spędzamy razem. Kiedy rysujemy meduzy na podłodze po obiedzie a przed kąpielą. Kiedy jestem niedźwiedziem na podłodze i w pierwszej godzinie chrapię, potem sapię, a potem łapię i gonię przez całe mieszkanie, żeby łaskotać i znów być niedźwiedziem. Kiedy wstajemy rano w niedzielę i oglądamy razem Muminki pod kocem jedząc suche płatki do mleka prosto z pudełka. Kiedy idziemy na lody po przedszkolu i rozmawiamy o wakacjach, pamiętasz jakie duże fale były na morzu? Kiedy robimy piknik na podłodze w kuchni, mimo że jest zwykły dzień i zaraz wszyscy wychodzimy z domu.

Kiedy mówię: duże dzieci też płaczą i mamy płaczą i tatusiowie płaczą. Płakanie jest ok, niezależnie od wieku. Ja dziś płakałam za tobą w pracy. Tęskniłam. Każdego dnia tęsknię, ale noszę Cię w moim sercu, w moich myślach każdej godziny. Nie liczy się tylko ten czas, kiedy jesteśmy razem. Noszenie Cię w sercu i myślach tez jest ważne. Mam nadzieję, że to wiesz.

Wiedz to, bo to moja jedyna nadzieja na bycie matką i kobietą, jaką muszę być. Jaką chcę być.