W poniedziałek do kawy #2

Hej, jak Wam minął weekend? Nam spokojnie. Zrobiliśmy gofry, odwiedziliśmy kilka placów zabaw, siedzieliśmy w domu przy otwartym oknie, za którym szalał letni deszcz.

W dzisiejszym wpisie przeczytacie o tym, jakie wrażenie zrobił poród na mojej koleżance po fachu,
recenzję o filmie Tully, która sprawiła, że muszę go obejrzeć. Poza tym zobaczycie łazienkę moich marzeń, jak wygląda mieszkanie na mojej ulubionej ulicy w Edynburgu i usłyszycie dobre wiadomości dla słuchaczy podkastu Modern Love z New York Times.
“Szczerze mówiąc, dla mnie opowieść porodowa to nie jest specjalnie intymna opowieść. Dla mnie to opowieść rodzaju „uratowałam się z powodzi w 1997” albo „przeżyłam dachowanie samochodu”. To jest jakaś ciekawa rzecz, która mi się przydarzyła. Bardzo lubię czytać historie porodowe innych kobiet. Mam wrażenie, że kobiety też bardzo lubią o tym opowiadać. Czasem inna matka – zupełnie obca – zagadnięta o okoliczności przyjścia na świat jej dzieci wylewa z siebie opowieści, tak jakby czekała tylko na chętne ucho do słuchania.”

Czyli Basia Honkisz we wpisie “Drugie Dziecko Już Tu Jest Czyli Jak Wyprodukowałam Człowieka Nr 2”.
“Bo Tully  to tylko z pozoru film o nocnej niani, a tak naprawdę – o wpasowaniu rodzicielstwa (nie tylko macierzyństwa) we współczesną codzienność. O byciu maszynką do obsługi niemowlaka, kucharzem, sprzątaczką, trenerem personalnym, i niegubieniu przy tym samej siebie. O tym, że wchodzenie w nowe życiowe role to nieunikniona część dorastania. O dbaniu o siebie jak o roślinę doniczkową.”
Olga Luterek z bloga Napisawszy jakby czytała w moich myślach. Wydaje mi się, że nasze doświadczenie wczesnego macierzyństwa musiało być dość podobne, bo czytam jej wpisy i kiwam głową. Polecam Wam jej ostatni wpis pt "Obłędnie Męczące Rodzicielstwo - moje myśli o Tully". Zacznijcie od tego i zobaczycie, że przczytacie pół bloga za jednym zamachem.
  •  Rebecca Norris jest lekarzem rodzinnym i blogerką, którą obserwuje w internecie już od bardzo dawna. Niektóre z Was mogą ją kojarzyć z grupy All Things Woven Wings czyli fanklubu firmy chustowej Woven Wings. Od jakiegoś czasu Rebecca i jej mąż remontują swój piękny dom w Manchesterze i ich łazienka jest wyjęta z moich snów i marzeń. Niebieskie kafelki, czarne krany - zobaczcie sami.



  •  Prawie codziennie szukam nowych mieszkań na sprzedaż w Edynburgu i czasem przesuwam suwak cen aż do samej góry, żeby zobaczyć jak wyglądają najdroższe posesje w moim mieście. To mieszkanie na przykład jest przy mojej ulubionej ulicy, której mieszkańcy mają dostęp do okrągłego prywatnego ogrodu znajdującego się na środku koła, wokół którego zbudowane są kamienice. Zawsze bije od niego taki zielony chłód i zapach ziemi, jak w górach przy strumieniu. Nie można do końca zobaczyć co jest w środku ogrodu, bo widok zasłaniaja drzewa i krzaki. Wyobrażam sobie, że jest tam huśtawka zawieszona na starym drzewie i altanka do picia herbaty i czytania ksiażek.
  • Na koniec zapraszam Was do przeczytania kilku wpisów, które mogliście ominąć i na mój Instagram. Ostatnio wrzucam zdjęcia prawie codziennie i na nowo polubiłam się z tą platformą.

  1. Kurs Internetowy na bratnią duszę
  1. Dlaczego nigdy nie będę instamatką
  1. Dlaczego tak naprawdę boję się wrócić do Polski 
  1. Ile chcemy mieć dzieci?