Powolne życie - bucket list na lato



Gnuśne, gorące, leniwe, powolne, beztroskie — takie powinno być lato.
Takie były lata mojego dzieciństwa w Garwolinie, w małej miejscowości na
Mazowszu położonej między Lublinem a Warszawą, z dwiema parafiami, otoczonej polami, które lubiły pokrywać się mlekiem mgły każdego letniego poranka.

Pierwsze dni wakacji miały w sobie obietnicę przygody, czegoś nieznanego, czystej radości, że kolejne dni należą tylko do nas. Nasze plany były z perspektywy czasu zwyczajne, nudne i mało ekscytujące, ale wtedy były wszystkim. Nie potrzeba nam było niczego więcej. Wstawaliśmy rano, jedliśmy śniadanie i szliśmy na dwór (haha wiem, na Mazowszu chodzi się na dwór, a nie na pole). Czasem się szło po koleżankę, pukało w drzwi i pytało: wyjdzie Monika? (pozdrawiam Monikę!). Czasem siedzieliśmy tylko na schodach do klatki schodowej i próbowaliśmy zorganizować sobie jakoś czas. Próbuję sobie przypomnieć co robiliśmy, ale naprawdę nie pamiętam.

Chodziliśmy do sadu niedaleko szpitala, nad stawy, jeździliśmy rowerami po „działkach”, czasem jechaliśmy do Garwolina (około 5 km oddalonego od naszego pojedynczego blogu zbudowanego niedaleko szpitala), jeździliśmy do Górek na rowerach do kościoła Matki Boskiej Fatimskiej na górki piaskowe. Czasem na tyłach bloku napełnialiśmy mały basen dmuchany i skalaliśmy do niego z rozbiegu, rozbijaliśmy namiot na działce za blokiem i graliśmy w nim w karty, chociaż nie wiem zupełnie dlaczego, bo było w nim około 50 stopni ciepła przy letnich upałach. Podejrzewam, że te wspomnienia są z mojego czasu późnej podstawówki, ale nie jestem pewna.

Lato to czas na spełnianie małych marzeń, zwłaszcza kiedy mieszka się na emigracji i trzeba naładować baterie Polską, żeby starczyło aż do Bożego Narodzenia. Moja lista marzeń na to lato to:

1. Wypiję kawę na ganku przed domem z samego rana.


Nie ma nic przyjemniejszego niż chłód poranka i wyjście na zewnątrz z kubkiem gorącej kawy w ciepłym swetrze. Przejście się na boso po trawie i spoglądanie na budzący się dzień. Mam nadzieję zrobić to nie jeden raz tego lata.

2. Posiedzę na tarasie w czasie letniego deszczu.


Z kubkiem gorącej herbaty i szydełkiem w ręku.

3. Wypiję piwo ze znajomymi nad Wisłą.


To już bardziej dorosłe marzenie, ale lato w Warszawie w małych dawkach jest bardzo przyjemne.

4. Zjem śniadanie na zewnątrz.




Najlepiej z całą rodziną i znajomymi, którzy przyjadą nas odwiedzić. Latem wszystko przenosi się na świeże powietrze, to oczywiste, ale mieszkając w Szkocji, gdzie lato poznaje się po tym, że deszcz jest nieco cieplejszy, to prawdziwa przyjemność.

5. Pójdę sama na pola z aparatem.


Może uplotę wianek z trawy i mleczy, może tylko się przespaceruję. Bez słuchawek w uszach, tylko z moimi myślami.

6. Zjem miskę truskawek.


Ach owoce sezonowe! Nie wiecie jak macie dobrze w Polsce z tak łatwo dostępnymi świeżymi owocami w sezonie. Doceniam to dopiero teraz i zamierzam zjeść moją wagę w truskawkach i innych owocach tego lata.

7. Zdrzemnę się po południu.


Drzemka w letnie popołudnie to szczyt przyjemności, zwłaszcza odkąd mam dziecko. Kiedyś drzemki były stałą częścią mojego życia, popołudniowe, po szkole, po wykładach, czasem z rana, jeśli nie miałam innych planów. Uwielbiam drzemać przykryta kocem, wiedząc, że nie muszę robić nic innego. W to lato zamierzam uciąć sobie drzemkę. Możliwe, że będzie to dopiero możliwe w moje urodziny, ale jestem zdeterminowana osiągnąć ten cel.

8. Przejadę się rowerem bez celu.


Tak po prostu, wsiądę na rower i gdzieś pojadę.

9. Zabiorę Manię na spacer na pola.


Zbierzemy kwiaty do wazonu, będziemy obserwować motyle, może zobaczymy jakieś żaby przy małej rzeczce, jaka płynie obok domu moich rodziców.

10. Pogram w grę z rodzeństwem wieczorem.


Granie w gry jest jednym z moich ulubionych sposobów spędzania czasu w większym gronie. Salwy śmiechu i poczucie beztroski gwarantowane.

Mam nadzieję, że nasze lato w Polsce będzie przyjemne i beztroskie. Martwię się czasem o to, jakie dzieciństwo zapewniam mojej córce.

Czy będzie na tyle beztroskie i zarazem pełne wrażeń jak moje?
Czy pozwalamy dzieciom być beztroskimi i zwyczajnie spędzać czas w taki sposób, w jaki chcą? Czy jest to w ogóle możliwe w dzisiejszych czasach?


Dajcie mi znać jakie macie plany na wakacje. Jakie są wasze pierwsze wspomnienia z wakacji z dzieciństwa?