Przebiśniegi zostały pogrzebane w białym puchu. 

Od paru dni w Wielkiej Brytanii nastała pierzynowa pogoda, w Edynburgu spadało około 30 cm śniegu, co dla tutejszej infrastruktury wiąże się z zamknięciem szkół, lotnisk i całej komunikacji miejskiej. 

Dzieci dostały lepszy prezent niż cała suma tych z Bożego Narodzenia. Niefortunnie się złożyło, że ten biały czas przyszedł dokładnie wtedy, kiedy ja mam przydzielony urlop. Gdyby nie śnieg bylibyśmy już gdzie indziej, ale przynajmniej możemy spędzić czas razem jako rodzina i cieszyć się magicznym nowym krajobrazem. 

Wczoraj poszliśmy na spacer do naszej ulubionej kawiarni w Edynburgu - Fieldwork na Fountainbridge. To nasze stare śmieci, kiedyś mieszkaliśmy kilka kroków od tego miejsca i zaczęliśmy tam chodzić od pierwszych tygodni po urodzeniu Marysi. W tym roku obie skończyły dwa lata. 

Właścicielka Helen i wszyscy pracownicy to już trochę nasi znajomi, zawsze miło ich zobaczyć, zamienić parę słów. Podają pyszne ciasta, które Helen sama piecze, proste jedzenie i parzą kawę Steampunk - z palarni z nadmorskiego miasteczka North Berwick położonego o 40 minut drogi od Edynburga. 

Tym razem mieliśmy ochotę na gorącą czekoladę z wanilią i różą. Marysia jak zwykle ciasto. Mówi do mnie czasem rano : mamo, na kawkę? Kawa dla mamy, ciasto dla Mani. Jak mogę się nie zgodzić? Tak samo proponuje mi kawę, kiedy widzi, że jestem smutna czy zamyślona. Mamo okej? Kawę? I drepcze w stronę ekspresu. 

Naszej poranki zwykle wyglądają podobnie. Pijemy kawę w łóżku, Marysia tańczy do muzyki, jemy śniadanie, patrzymy na śnieg za oknem. Samochody i kominy zaczęły nosić białe czapy. 

Te powolne tygodnie urlopu są wytchnieniem od intensywnych tygodni pracy i jestem za nie wdzięczna, chociaż czasem patrzę tęsknie na Instagramy bezdzietnych znajomych na roadtripie w Nowej Zelandii i zastawiam się jakby to było. Trzy lata temu w takie przypadkowe dwa wolne tygodnie pojechaliśmy do Patagonii.. 

Przestałam się karcić za wybieganie myślami w przeszłość i tęsknotę za wolnością. 

Ten czas intensywnego rodzicielstwa stopnieje i przeminie tak szybko jak zimowe kaptury na edynburskich rododendronach.