Wróciliśmy!

Mania i Kuba właśnie wyskoczyli do sklepu po jedzenie, więc mam chwilkę, żeby napisać.

Pół godziny temu wróciliśmy z szalonych wakacji, które mimo wszystko upłynęły w wolnym tempie. 40 cm śniegu prawie pokrzyżowało nam plany, ale udało nam się wylecieć do Polski z dwudniowym opóźnieniem. 

Pojechaliśmy do Cisowego Zakątka, gdzie mieliśmy spędzić weekend z moim rodzeństwem i szwagierstwem, ale śnieg skrócił nam ten czas razem do niecałej doby. Tak czy siak było warto!

Potem parę dni w Alesund (tez nie bez przygód, ale o tym kiedy indziej) i doba w Gdańsku na koniec. 

Było cudnie. Uwielbiam spędzać czas z moja najmniejszą jednostką społeczną czyli Kubą i Manią. 

Jutro zaczynam cztery nocne dyżury, co będzie dość bolesne po wakacjach, ale trochę się nie mogę doczekać. Pewnie mamy same nowe dzieci na intensywnej terapii, dawno nie byłam przy porodach. To dobry znak, że chce mi się wracać do pracy. 

A co u Was słychać? Jak Wam minął Dzień Kobiet? 

Tak sobie dziś pomyślałam, że prawdziwym osiągnięciem będzie, jeśli w naszym życiu dojdziemy do takiego etapu, że nie będziemy musieli świętować Dnia Kobiet, ani Dnia Mężczyzn. 

Pozdrawiam Was ciepło. Dajcie znać, co u Was. 

Dobrego weekendu!

- Małgo x



Alesund z punktu widokowego - zdjęcia z telefonu póki co. Będą jeszcze w lepszej jakości, jak skończę nocki.