Ten wpis jest o stracie dziecka w ciąży lub w okresie niemowlęcym. Może być zasmucający dla wielu osób, więc chcę ostrzec przed jego czytaniem. 

1. 


Obudziło ją ciepło między nogami.

Nieznane do tej pory uczucie, zaskakujące i dziwne. Ból brzucha jak przy najgorszej biegunce.

 Czy to już? Jednak nie, wody płodowe nie powinny być koloru czereśni. Karetka, szpital, USG, patologiczne KTG, dużo ludzi, jasne światła, podpis, znieczulenie, sala operacyjna, głosy maszyn i ludzi. Nawet go nie zobaczyła, zostało przeniesione do pokoju resuscytacji noworodka.

Chciało jej się wymiotować, całe ciało trzęsło się przez znieczulenie. Nikt nie mógł zaoferować słów otuchy. Spoglądała na drzwi, żeby zobaczyć czy idzie ktoś z małym becikiem. Nie przyszedł. Mała dziewczynka położona na jej jej piersi parę dni później. Jej skóra koloru szarego, usteczka ciemne jak jagody, ale stópki i paluszki idealne. Liczy je i stara się zapamiętać każdą fałdkę.

Nigdy nie będzie potrzebowała jej mleka.

2.


Od kiedy pamięta spała na plecach. Nigdy na boku, ani na brzuchu. Tego poranka obudziła się na plecach, zrobiła kawę, owsiankę, włączyła playlistę na Spotify. Poszła na zakupy, nie mogła się powstrzymać i kupiła kilka bodziaków dla Gutka (od szóstego miesiąca mieli wybrane już imię). Po powrocie zjadła lunch i położyła się na krótką drzemkę.

Klucz w drzwiach ją przebudził, ale udawała, że nadal śpi, czekając na delikatny pocałunek męża w czoło. Wstań kochanie, zrobiłem ci herbatę.

Zjedli obiad, obejrzeli serial, wzięła kąpiel, bo nigdzie indziej nie było jej wygodnie, tylko w wannie. Ciepła woda zawsze sprawiała, że Gutek ruszał się na wszystkie strony. Tym razem nie. Może śpi? Wyszła z wanny, napiła się zimnej wody, leżała przez godzinę przeglądając instagram.

Nadal nic.

Zadzwoniła do szpitala. 37 tydzień, nie czuła ruchów dziecka przez ostatnie 12 godzin. Przyjedźcie na KTG.

Patrzyła uważnie na twarz lekarki szukając uśmiechu, rozszerzenia źrenic, które oznaczałyby coś pozytywnego.

Przykro mi. Ciepłe łzy i szloch, którego nie mogła powstrzymać. Potem wszystko było jednym bólem, wywołanie porodu, skurcze, które nadal miażdżyły macicę, wkucie znieczulenia, każda chwila ciszy i brak oczekiwania.

 Nadal była ciekawa jak będzie wyglądała jego twarzyczka. Nos jak pieczarka, szeroko rozstawione oczy, jak u jej męża. Ciałko ciepłe jej ciepłem i miękkie, jak nic innego na świecie. Za tydzień miała mieć swój baby shower, a nie pogrzeb. Ludzie nie wiedzą, co mówić. Boją się wymawiać jego imię, nie chcą powodować więcej bólu. Patrzą na jej reakcje, a ona czuje się, jak małpa w ZOO. Przestańcie mnie obserwować.

Przesypia swój ból, nadal na plecach.

3.


Po trzecim poronieniu przestała się cieszyć na dwie kreski na obsikanym patyczku.

Czekała do 12 tygodniowego skanu. Brak bicia serca, pusty woreczek płodowy, cisza. Wszystko to już znała, ale nadal nie mogła się przyzwyczaić. Ciepłe lepkie uczucie na udach na wakacjach w Toskanii. Nie, nie wierzę. Znowu? Fuck it.

Zrelaksujcie się, Ola i Janek się zrelaksowali i od razu zaszli!

Starcie się? Myślicie o dziecku? Oby kolejne święta były już we troje! Uprawiacie seks bez zabezpieczenia? Uprawiacie dużo seksu?

Dlaczego nikt nie rozumie, że te wszystkie pytania znaczą to samo? I tak samo kłują, jak igła wciśnięta na cztery centymetry i przekręcona dwa razy w prawo, dla lepszego efektu.

Czy ja jestem matką? Czy cztery stracone ciąże sprawiają, że należą mi się tulipany na 26 maja? Dostanę je tak czy siak, chociaż wiem, że na nie nie zasługuję. Śpię całe noce, mam normalne jędrne piersi, nie ma na moim brzuchu znaków pazurów tygrysa.

Dwa niebieskie paski, stukanie serca na USG, małe wybrzuszenie poniżej pępka, 17 tygodni. Pozwoliła sobie na szczęście. USG połówkowe, VSD, duży ubytek przegrody międzykomorowej. Amniopunkcja, trisomnia 13 chromosomu, poród w 21 tygodniu. Morfina i gaz entonox sprawiły, że czuje się jak pijana i sama wie, że to nie na miejscu. Ale co do cholery jest na miejscu kiedy rodzisz swoje martwe chore dziecko? Można nawet być martwym i chorym w tym samym czasie?

Nie wie, ale zaczyna się śmiać i nie może przestać. Dziecko się rodzi, zniekształcone, o nie ma brwi. Rozszczepiona górna warga. Ma je kochać? Ma poczuć radość? Czy smutek? Czy teraz jest matką? Czy doświadczyła cudu życia i macierzyństwa? Czy powinna być wdzięczna? Komu?

Kolejny dzień matki, pracuje jako pielęgniarka na oddziale noworodków. Na nocnej zmianie nagle zaczyna mówić i nie może przestać. Urodziłam martwe dziecko w 21 tygodniu ciąży, też jestem matką.

Oczywiście, że jesteś. Twoje macierzyństwo jest samotne, ale niezaprzeczalne.

4.


Zaczęła wymiotować wieczorem po obiedzie. Pojechała do szpitala. Sama, bo partner był na wyjeździe. Patologiczne KTG, dziecko się rodzi czy tego chcesz czy nie.

Rozmowa z neonatologiem, 24 tydzień, powikłania, respiratory, mleko matki takie niezbędne.

Zapamiętała tylko tyle słów.

Poród nadal bolał jak cholera, mimo, że dziecko urodziło się z przezroczystą skórą i główką wielkości piłki do tenisa. 860 gramów.

Gratulacje - powiedziała młoda lekarka. Bo narodziny, to szczęśliwa okazja.

Kazali umyć ręce, aż po łokcie. Synek leżał w zaparowanym inkubatorze. Rurka z ust, rurka z nosa, kabelki przy dłoni wielkości pięciozłotówki. Ekrany z kolorowymi liniami, maszyny alarmujące co dwie minuty. Przyniosła 2 ml mleka. Nastawiła sobie budzik w telefonie na co 3 godziny i pompowała zmęczone piersi.

2 tygodnie później telefon. Proszę przyjść jak najszybciej. Czas wyjąć go z inkubatora i przytulić. Nadal miał 10 paluszków u dłoni i stóp, jego skóra była taka miękka, pokryta jasnymi włoskami nawet na ramionkach.

Powąchała jego karczek, żeby zapamiętać tan zapach na zawsze. Odprowadziła go do kostnicy szpitalnej i nie mogła odejść. Będzie mu zimno, muszę zostać.

Do tej pory czuje, że coś zgubiła.

Ale to nie była zguba, to strata. Wyrwa, której nie zapełnią kolejne dzieci, które urodzi i wychowa. Miłość, która nie miała szansy się wypełnić. Przyszłość, po której nadal jest w żałobie.

5.


Pierwsze dziecko? - pyta pediatra na pierwszym obchodzie po porodzie. Tak, to znaczy nie. Pierwsze, które zabiorę do domu. Amelia zmarła dwa dni po porodzie.

Cisza. “Przykro mi. “

Mi też. Następnym razem pomyśl jak zadajesz pytanie zanim pogłębisz mój ból - myślę i nic nie mówię.

Kochanie czemu nie śpisz? Karmię czwarty raz tej nocy. Bolą mnie szwy. Znowu zmieniam piżamę, bo tak się pocę po porodzie. Piersi mnie bolą. Możesz ją wziąć? Błagam weź ją.

Idę na spacer. Zatrzymuje mnie starsza pani, żeby pogratulować.
- Pierwsze dziecko?
- Tak- kłamię.

- Sama radość prawda?
- O tak. Kłamię po raz drugi.


________________________________

Jest wiele form macierzyństwa, o których się nie mówi. Matki, które poroniły wiele razy zanim urodziły. Matki, które urodziły śpiące dziecko. Matki, które rodziły zanim były na to gotowe. Matki, które straciły, ale potem urodziły. Matki, które rodziły i grzebały tego samego miesiąca. Matki, które nigdy by były.

Delikatność w rozmowie nie zabierze ich bólu. Słuchanie może im pozwolić się powoli zagoić. Ile razy miałaś okazję wypowiedzieć imię swojego dziecka? One miały tych okazji tysiąc raz mniej.

A to dziecko będzie częścią ich historii to końca życia, niezapomniane w myślach i w ich matczynej tożsamości.

Macierzyństwo po stracie nadal jest trudne i nie pełne radości. Obawy, zmęczenie, strach łapiący za gardło. Poczucie winy, czy zrobiłam coś, co mogło zmienić losy tego pierwszego. Zastanawianie się czy z tym pierwszym też byłoby tak trudno jak z drugim.

Mój wpis nie ma konkluzji innej poza tym, że wokół nas mogą być kobiety, które przeszły wiele więcej niż nam o tym wiadomo. Warto być ostrożnym w swoim dobieraniu słów, powiedzieć "przykro mi,  jak miało na imię?" jeśli nie wiemy, co innego powiedzieć.


Ja przestałam pytać o to, czy to pierwsze dziecko.


Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim z innymi. Dziękuję.