Edynburg kryje w sobie tyle sekretów. Jest miastem prawie idealnym, nie za dużym, nie za małym, położonym nad morzem, ale tylko około godzinę jazdy od gór. Mogłabym tak wyliczać i mimo, że trafiłam tu trochę przypadkowo, to nadal uwielbiam to miasto i czasem nie mogę uwierzyć, że tu mogę mieszkać.

W czasach studenckich schodziliśmy ulice Edynburga wzdłuż i wszerz, ale jeszcze wtedy nie robiłam tylu zdjęć. Kilka dzielnic położonych na obrzeżach jeszcze pozostaje dla nas nieodkryta. Zaczynam więc nową serię - spacery po Edynburgu. Myślę, że może być dość przydatna dla osób, które chcą odwiedzić Edynburg i wybrać się w miejsca uczęszczane przez lokalnych ludzi. 

Do Portobello zaczęłam jeździć, kiedy byłam na macierzyńskim z Marysią. Piaszczysta plaża z długim deptakiem, dobra kawa z Twelve Triangles i powrót do domu autobusem, który kołysał dziecko do snu - idealne miejsce na spędzenie samotnego dnia z niemowlakiem. Portobello to dzielnica Edynburga znana z piaszczystej plaży i kolorowych fasad domków zbudowanych w równych rzędach, z ogrodami na froncie. Na początku dwudziestego wieku Portobello było znanym kurortem morskim dla średniej klasy społecznej w Szkocji, włącznie z plażą, parkiem rozrywki i willami z palmami w ogrodach. Palmy i plaża pozostała, ale świetność dzielnicy przeminęła razem z rozwojem turystyki zagranicznej.  

Od niedawna Porty przechodzi gentryfikację i przenosi się tam coraz więcej młodych ludzi, za nimi kawiarnie, za nimi restauracje i inne cool miejsca. Kiedyś mieliśmy nawet pomysł, żeby tam kupić mieszkanie, ale zanim się zbierzemy ceny pewnie podskoczą tak wysoko, że nie będzie to możliwe. 

Od jakiegoś czasu mieliśmy wpaść do Portobello obczaić nowe miejsce z bajglami. Gdyby deszcz miał nas powstrzymywać od wychodzenia z domu w weekendy i spędzania aktywnie czasu, nigdy byśmy nic ciekawego nie robili w Szkocji. Tutaj wiadomo, że idzie lato, bo deszcz staje się cieplejszy. 





Zaczęliśmy od spaceru po deptaku nad morzem, Marysia zaliczyła plac zabaw, a my parę zdjęć. Nie mogliśmy doczekać się kawy więc przeszliśmy w stronę Twelve Triangles - kawiarnio-piekarni, która staje się już siecią w Edynburgu. Znani są ze swoich "bread clinics" - przychodni chleba, gdzie można przyjść i porozmawiać o swoich problemach z zaczynem, formowaniem bochenków itd. (nie żartuję). 


Na lunch zwykle chodzimy do Skylark, ale tego dnia naszym celem były bajgle. Popełniłam gafę i poprosiłam o bekon i ser żółty, ale to nie NYC tylko Edynburg, a bajgle są zainspirowane Montrealem, więc zostałam skarcona wzrokiem. Zjadłam pysznego bajgla wypełnionego wołowiną, kapustą kiszoną i serem szwajcarskim, plus jakiś słodki sos. Mmmm, napewno tam wrócimy. 

Z przystankami na oglądanie witryn i ganianie Mani tak nam minął cały poranek. W drodze do domu zasnęła przy Despacito ("leci piosenka Mani!") a my mieliśmy popołudnie na oglądanie Przyjaciół. 

Adresy miejsc godnych odwiedzenia w Portobello: 


Twelve Triangles, 300 Portobello High Street, Edinburgh EH15 2AS - dobra kawa

Bross Bagels, 186 Portobello High St, Edinburgh EH15 1EX - pyszne bajgle

The Skylark , 241-243 PORTOBELLO HIGH STREET - EH15 2AW - piwko, dobre jedzenie, przyjazne dla rodzin, ale nie tylko

Dalriada Bar, 77 Portobello Promenade, EH15 2EL - muzyka na żywo 



Więcej zdjęć: