Cokolwiek osiągnę w Polsce będzie tylko osiągnięciem na miarę Polski, a w Wielkiej Brytanii pracuję na froncie najlepszej medycyny na świecie. 

Bałam się to powiedzieć, ale to jeden z głównych powodów, dla których nie chcę wrócić do Polski w tym momencie. System specjalizacji w UK jest systematyczny, z odpowiednim nadzorem, serią egzaminów praktycznych i teoretycznych, który “produkuje” niezależnych lekarzy konsultantów, zdolnych do pracy i opieki nad pacjentem od początku do końca, włącznie ze wszystkimi praktycznymi aspektami tej opieki. 

Mam możliwość uczenia się od najlepszych, a co jest jeszcze ciekawsze oni chcą mnie uczyć. Na oddziale neonatologii, gdzie teraz pracuję, konsultanci szukają między nami młodymi lekarzami osób, które są zainteresowane kontynuowaniem ich pracy. Są aktywnie zaangażowani w nasze codzienne szkolenie i rozwój, interesują się naszym życiem poza szpitalem, próbują ułatwić nam połączenie pracy z innymi aspektami życia (na przykład zgodzili się, żebym w środy nie pracowała i miała zerowe dni na opiekę nad córką mimo, że pracuję na pełen etat.)

Powrót to wielka niewiadoma. Zaczęcie od nowa. Uczenie się bycia dorosłym w obcym kraju, który rozpoznaję tylko do pewnego stopnia. W UK życie wydaje mi się proste, ale może tak jest tylko dlatego, że jest życiem, które znam? 

Może za 10 lat. Rozmawiam z moimi znajomymi na temat powrotu. Zgodnie dochodzimy do wniosku, że może wrócimy, ale na innym etapie naszych karier. Wtedy, kiedy będziemy mogli coś zmienić, kiedy będziemy już na wyższym szczeblu. Idealistycznie i naiwnie myślimy, że nasze doświadczenie zdobyte tu będzie powitane z szeroko otwartymi ramionami. Że nasze standardy pracy, etyka, zachowania będą chętnie kopiowane. Jest w nas nadal naiwność lat dwudziestych, mimo, że ta dekada już się dla nas kończy. 


Wrócę jako ordynator Neonatologii, założę własny oddział z takimi samymi standardami, jakie obserwuję w Edynburgu. Takie marzenia chodzą mi po głowie, i się ich wstydzę. A może nie powinnam? 

Boję się zaczynać od nowa, kiedy smak swobody i czucie się jak w domu tak bardzo mi odpowiadają. 

Tutaj też możemy słuchać sjesty w Trójce w niedzielne popołudnia. I dalej idealizować Polskę, której tak naprawdę nie znamy.