Po raz któryś zaczynam od nowa.

Takie jest już chyba życie, ale tym razem jest to bardziej przemyślana decyzja. Miałam wielkie plany na poprzedni blog, The Fleeting Day, miało być pieknie i na zawsze. Po drodze zgubiłam sens pisania. Nie kwalifikowałam się do żadnej kategorii, nie był to lifestyle, ani typowy blog o podróżowaniu. Nie wiedziałam nawet w jakim języku pisać, ale Wy byliście ze mną. Czekaliście na kolejne wpisy, komentowaliscie. Po urodzeniu Marysi miałam tyle do opowiedzenia, tyle razy zaczynałam pisać cos w telefonie w czasie nocnego karmienia i i tak z tego nic nie wyszło.

Tym razem będzie inaczej. Będzie tylko po polsku. Już na zawsze. Będzie czysto i ładnie i typograficzne, bo tego typu rzeczy sprawiają mi przyjemność, a ten blog istnieje głównie ku mojej przyjemności i zdrowiu. Będzie cześciej i krócej. Chce pisać o wszystkim co dzieje się w moim życiu, o macierzyństwie, życiu na emigracji o medycynie jak już wrócę do pracy. Nie składam żadnych obietnic ale mam nadzieje ze będziecie tu wpadać. Napiszę jeszcze o tym kiedyś więcej, ale życie młodej mamy żyjącej z daleka od rodziny bywa bardzo samotne. Internet i znajomości, które podtrzymuje w sieci mają na mnie bardzo pozytywny wpływ. Migawki M. to kolejna próba zostawienia po sobie jakiegoś śladu na tym świecie, tym razem mam nadzieję że bardziej trwałego, spójnego i pięknego.